﻿<title_newspaper="Przekrój"> 
<title_article="Niezmącona trwa idylla…">
<author_1="Czesław Komarnicki">
<author_2="">
<language="pl">
<style="press">
<year="1953">
<month="11">
<date="1953-11-01">
<period="w">
<status="1_obieg">
<support="paper">
Ta statystyka oklasków dobrze charakteryzuje nastroje bońskich kół rządzących. Rewizjonizm pozostaje oczywiście ich naczelnym hasłem, przy czym — inaczej, niż niektórzy z pośród ich zbałamuconych wyborców — deputowani z Bonn dobrze zdają sobie sprawę, że "rewizja granicy na Odrze i Nysie" — to wojna. Ich apetyty rewizjonistyczne sięgają daleko. Ot choćby jeden z nowych ministrów w rządzie Adenauera, Waldemar Kraft (Niemiec spod Jarocina w poznańskiem i jeden z przywódców ruchu hitlerowskiego w Polsce sprzed 1939 r., a potem Obersturmbannnnfuhrer SS) — tak mówił niedawno: "Nie należy domagać się przywrócenia granicy tylko z 1937 r. To głupie i bezmyślne żądanie oznaczałoby rezygnację z Sudetów, Prus Zachodnich, Gdańska i obszaru Kłajpedy oraz przywrócenie Korytarza". Kubek w kubek podobne rozumowanie znaleźć można w 14 rozdziale "Mein Kampf", w którym Hitler wykłada, że nie należy ograniczać się do żądania przywrócenia granic z 1914 r....
Ale rewizjoniści zdają sobie sprawę, że nie mają dość siły, by pokusić się o realizację swych zaborczych planów na Wschodzie. I dlatego właśnie "Zachód pozostaje stałym celem polityki kanclerza" — ostrzega prawicowy dziennik paryski "Monde", wróżąc wzrost nacisku Adenauera oraz jego amerykańskich protektorów na Francję. Nacisku w kierunku stworzenia "zjednoczonej Europy" pod komendą Niemiec Zachodnich, która miałaby dać im owe siły, potrzebne do agresji na Wschodzie.
Tymczasem postawa mas narodu francuskiego jest taka, że najgorliwsi "Europejczycy" z Paryża nie mogli dotąd przez półtora roku przeforsować ratyfikacji układu o „armii europejskiej". A w dodatku nawet w kierowniczych kołach burżuazyjnych we Francji owi "Europejczycy" ciągle jakoś nie mogą wziąć góry nad politykami, którzy nieufnie traktują zachodnio-niemieckiego nowego "przyjaciela" i wolą odwlekać ostateczne decyzje w sprawie "armii europejskiej". Stąd ów lodowaty chłód, z jakim spotykają się w Bundestagu wzmianki o "niegrzecznej" Francji.
</support>
</status>
</period>
</date>
</month>
</year>
</style>
</language>
</author_2>
</author_1>
</title_article>
</title_newspaper>




